Kaleczyłam swoje ręce, nacinałam skórę żyletką i patrzyłam jak płynie krew. Brzmi strasznie? Ale ja upatrywałam w tym ratunek. Nie miało znaczenia czy pozostaną blizny. Przyszłość wtedy dla mnie nie istniała, towarzyszyło mi przekonanie, że i tak wcześniej czy później umrę śmiercią samobójczą. Myśli o okaleczeniach były stale obecne. Nie radziłam sobie z doświadczaniem emocji, nie umiałam ich nazywać, ani wyrażać, ani poprosić o pomoc. Nikt mnie tego nie nauczył. Tkwiłam w samotności, przez którą nie potrafiłam się przebić. Tak bardzo wstydziłam się swojej słabości, że na zewnątrz przybierałam maskę osoby, której na niczym specjalnie nie zależy. Kaleczyłam się, gdy czułam się bezradna, gdy nie mogłam znieść samotności, gdy świat widziałam jak zza szyby, gdy chciałam się ukarać za swoją bezwartościowość. Widok krwi sprawiał, że spływał na mnie spokój, a właściwie obojętność. Czułam się silniejsza, ale nie w ten normalny, zdrowy sposób. Czułam się silniejsza w poczuciu, że cokolwiek by się nie zdarzyło, zawsze mogę sięgnąć po żyletkę. Taki stały element w świecie jawiącym mi się jako ciągłe zagrożenie. Ale był jeszcze inny powód… Rany i blizny były błaganiem o to, by ktoś się mną zaopiekował, by dostrzegł, jak bardzo cierpię i jestem w tym bezradna. Paradoks polegał jednak na tym, że równocześnie odczuwałam silny wstyd i robiłam wszystko, by nikt się nie dowiedział. Wyobrażałam sobie, że ktoś odkrywa moją tajemnicę i otrzymuję od niego wsparcie. Oddałabym wtedy wszystko za jedno słowo “rozumiem”…”[1]

Samouszkodzenia inaczej okaleczanie się

To celowe zadawanie sobie bólu lub ranienie swojego ciała. Tego rodzaju zachowania pojawiają się u dzieci już w szkole podstawowej a nasilają w gimnazjum. Zagrożone są zarówno dziewczęta jak i chłopcy. Problem od dłuższego czasu narasta. Coraz więcej dzieci i młodzieży wybiera ten sposób radzenia sobie z niechcianymi emocjami oraz trudnościami życiowymi.

Samookaleczanie (cięcie się) jest najczęściej pozbawione intencji samobójczych. Trzeba jednak pamiętać, że jest ono poważnym sygnałem głębszych problemów, z którymi dziecko nie potrafi sobie poradzić. Świadczy o przytłaczającym poczuciu osamotnienia i bezradności. Jest wołaniem o pomoc!

Zadawanie sobie bólu fizycznego ma na celu przerwanie bólu emocjonalnego.
W jaki sposób dzieci i młodzież się okaleczają?
Sposobów zadawania sobie bólu i okaleczeń ciała jest wiele: od cięcia się do prowokowania wypadków. Najczęściej jest to: nacinanie ostrym narzędziem (nożem, żyletką, kapslami o ostrych brzegach, itd.) ramion i przedramion, nóg, stóp, brzucha, miejsc intymnych, gryzienie własnego ciała, drapanie – aż do poważnych uszkodzeń skóry i naskórka, nakłuwanie, przypalanie, wyrywanie włosów/brwi/rzęs, uderzanie o twarde przedmioty, prowokowanie wypadków i inne.

Podjęciu działań autoagresywnych przez dziecko lub młodą osobę, zawsze towarzyszą silne przeżycia wewnętrzne (emocje, myśli), na ogół bardzo trudne i bolesne. Dzieci dokonują okaleczeń w ukryciu a pozostałe po tych działaniach ślady często są chowane pod warstwą ubrań, długich rękawów, bransoletek. Wiąże się z tym silne uczucie wstydu.

Niektórzy specjaliści do działań autoagresywnych zaliczają również uzależnienia, zaburzenia łaknienia (anoreksja, bulimia), celowe zaniedbywanie własnych potrzeb oraz drastyczne, wyczerpujące i wyniszczające diety oraz ćwiczenia fizyczne.

Dlaczego się okaleczają?
Próbują zagłuszyć cierpienie psychiczne cierpieniem fizycznym. Raniąc swoje ciała, czują ulgę uwalniają się od trudnych i silnych emocji, takich jak lęk, rozpacz, wściekłość czy niepokój.

Czują się osamotnione w długotrwałym smutku i problemach rodzinnych. Czują się samotne, wyobcowane z otoczenia, odczuwają brak zainteresowania rodziców (wzorowa uczennica dzwoniąc do telefonu zaufania pyta – jak to możliwe, że jej rodzice nie widzą, że od wielu miesięcy kuleje. A kuleje, bo ma stopy zryte do krwi od żyletek.)

Nie potrafią prosić o pomoc. Zadawanie ran własnemu ciału jest komunikatem dla otoczenia, mającym pokazać, że dana osoba cierpi, jednak nie potrafi wyrazić swego cierpienia słowami. Jest to zwracanie uwagi otoczenia na problem i wołanie o pomoc.

Nie potrafią rozmawiać o swoich problemach, uczuciach i potrzebach, bo nikt ich tego nie nauczył. Często są przekonane, że nie mają z kim rozmawiać.

Postrzegają emocje jako wstydliwe i niebezpieczne. Nauczyły się, że wyrażanie uczuć jest nieakceptowane społecznie np. przez rodziców. Nauczyły się tłumić emocje, co doprowadza do trudnych do zniesienia stanów pustki emocjonalnej lub wewnętrznego napięcia.

Brakuje im poczucia niezależności i własnych granic. Chcą mieć kontrolę nad swoim życiem i samodzielnie o nim decydować. Samouszkadzanie ciała jest tu sposobem na odzyskanie autonomii, wyzwolenie się spod nadopiekuńczości rodziców, nadmiernej kontroli otoczenia. Dziecko/nastolatek może bowiem sam wybierać, w którym miejscu i w jaki sposób uszkodzi swoje ciało.

Wielu z nich ma za sobą traumatyczne przeżycia, związane z byciem w roli ofiary, towarzyszy im negatywny obraz siebie i niechęć do własnego ciała. Osoby po traumatycznych przejściach mają tendencję do odgrywania dramatycznych wydarzeń wciąż na nowo. Same zadają sobie ból podobny do tego, którego doświadczyły ze strony sprawców. W ten sposób odzyskują również poczucie realności otaczającego je świata. Dzieci często przeżywają silne poczucie winy, uważają, że zasługują jedynie na karę i pogardę a samouszkadzając się, tę karę sami sobie wymierzają. Dotyczy to w szczególności tych dzieci i nastolatków, które na co dzień doświadczają przemocy i poniżenia.

Dokonywanie samouszkodzeń niejednokrotnie pozwala stać się członkiem pewnych grup rówieśniczych, doświadczyć poczucia przynależności, akceptacji i zrozumienia w trudnym okresie wchodzenia w dorosłość. Może to być realna grupa kolegów, znajomych. Może też być grupa wirtualna przy interaktywnych grach komputerowych, a także manipulator realny lub wirtualny, który zyskując zaufanie dziecka, staje się jego przewodnikiem po różnorodnych zadaniach, wymuszając określone niebezpieczne zachowania. Staje się dla dziecka ważną osobą i autorytetem rozumiejącym, nagradzającym i akceptującym dziecko np. gra Niebieski Wieloryb. Taka osoba trafia w ważne, niezaspokojone potrzeby dziecka i dlatego jest często bardzo skuteczna w swoich działaniach.

Co mówią dzieci i młodzież na temat przyczyn okaleczania się
Tnę się, ponieważ: chciałem zobaczyć jak to jest, zdenerwowałem się, nudziłem się, wkurzyłem się, inni też tak robią, było mi smutno, czuję się samotny, inny, skrzywdzili mnie, nie wiedziałem co dalej robić, poczułem wielką złość, już nie mogę, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie rozumie, mają mnie gdzieś, czuję się winny, nie mogę nikomu powiedzieć, lubię to, to mnie uspokaja, czuję ulgę, w ramach kary, nie potrafię inaczej, nie lubię siebie, nie lubię swojego ciała, pozwala mi to odreagować, przynajmniej coś ode mnie zależy, to pomaga, uzależniłam się, lubię widok krwi i blizn, głos mi każe.

Czy można się od tego uzależnić?
Tak! Samouszkodzenia mogą również prowadzić do uzależnienia. Mechanizm jest taki sam jak w przypadku uzależnienia od narkotyków czy alkoholu. Na początku kaleczenie się jest eksperymentowaniem, modą, jedną z form zagłuszania przykrych stanów. Poprzez zadawanie sobie bólu w różnych formach, mózg dziecka zaczyna wydzielać endorfiny, co działa przeciwbólowo i poprawia samopoczucie. Dlatego osoba stosująca metody autoagresywne ma chwilowe poczucie poprawy nastroju, a nawet euforii. I ta chwilowa przyjemność, ulga, możliwość oderwania się od przykrych sytuacji i przeżyć powoduje, że dzieci i młodzież coraz częściej sięgają, jak po narkotyk, po ten sposób radzenia sobie z życiem. Jest on za darmo i nie jest zabroniony przez prawo. Samouszkodzenia stają się środkiem zastępczym, który jest znany, dostępny i sprawdzony, dlatego wciąż powraca jako dobry sposób na ucieczkę od przykrości i trudności dnia codziennego. Działa jak znieczulenie i poprawia nastrój. Jednakże działanie endorfin w takim przypadku jest krótkotrwałe i nie leczy zranionej duszy!

Samookaleczenia a depresja
Czy dzieci i młodzież mogą chorować na depresję? Tak i to częściej niż się powszechnie wydaje i dlatego nie możemy jej bagatelizować.

Przyczyną samookaleczania może być także depresja. Depresja i jej przebieg powoduje, że chory często czuje się niepotrzebny, odrzucony i bezużyteczny. Jest to bezpośrednio związane z niskim poczuciem własnej wartości oraz zaniżoną samooceną. Ponieważ depresja powoduje między innymi obniżenie nastroju, a czasem myśli samobójcze oraz wiele trudnych dolegliwości emocjonalnych, chory szuka ucieczki i rozwiązania problemów. Depresja często wywołuje bardzo niebezpieczne zachowania, które prowadzą do uszkodzenia ciała. Samookaleczenie się jest jedną z bardziej drastycznych metod poprawiania swojego samopoczucia oraz zmniejszania cierpienia psychicznego również w depresji. Depresję należy możliwie szybko rozpoznać i leczyć.

Na co zwracać uwagę w zachowaniu dziecka? Jak reagować?
Jeśli zauważymy, zmiany w zachowaniu, obniżony nastrój oraz to, że nasze dziecko ma nieznane nam opatrunki, szuka ubrań z długimi rękawami, nagle ma dużo bransoletek albo gumki recepturki na przegubach (jak się nimi pstryka to też boli), nie chce rozbierać się na WF-ie (albo z niego ucieka), ma ślady po cięciach, kaleczy się, uderza się lub w inny sposób robi sobie krzywdę reagujmy od razu! Nie udawajmy, że tego nie widzimy, że samo przejdzie. Nie bójmy się skonfrontować z problemem, dowiedzieć się co się dzieje. Rozmawiajmy z dzieckiem, szukajmy z nim kontaktu nawet jeśli ono twierdzi, że tego nie chce. Jest to często ostatni moment, kiedy możemy się do dziecka zbliżyć i skutecznie mu pomóc.

Gdy tajemnica dziecka zostanie odkryta, zazwyczaj (my dorośli – rodzice, nauczyciele) reagujemy dość gwałtownie i emocjonalnie. Dziecko przeważnie spotyka się z naszą dezaprobatą, wściekłością, pretensjami, bezradnością i lękiem. W takiej sytuacji pojawia się u niego jeszcze większe napięcie, poczucie osamotnienia, odrzucenia, niezrozumienia Kontakt z dzieckiem może zostać zerwany. Dlatego ważne jest, aby interweniując wykazać zainteresowanie, empatię i zrozumienie dla dziecka i jego problemów (warto wcześniej ochłonąć). Pamiętajmy, że to nie my mamy mówić (wygłaszać opinie, oceniać, strofować wyrażać zdziwienie i niedowierzanie). Naszym zadaniem jest słuchać i sprawić, żeby dziecko chciało do nas mówić.

Otoczenie dziecka (rodzice, nauczyciele, koledzy i koleżanki) często jest przekonane, że okaleczenia są aktem świadomym i dobrowolnym oraz że dziecko w każdej chwili może przestać, jeśli mu się przemówi do rozsądku. Nie zawsze jednak tak jest, szczególnie wtedy, gdy proces samookaleczenia trwa przez dłuższy czas.

Może być tak, że dawno ze sobą nie rozmawialiście, a wasze kontakty ograniczały się do wydawania poleceń (ucz się, posprzątaj) krytykowania (jesteś do niczego, nieodpowiedzialna, za gruba, za chuda, na pewno oblejesz ten egzamin, jak ty wyglądasz…). Nawet jeśli tak było to nie musi być nadal. Możesz naprawić relacje ze swoim dzieckiem, a pomóc Ci może psycholog albo terapeuta rodzinny. Najważniejszym elementem walki z autoagresją jest budowanie wsparcia ze strony bliskich osób oraz fachowa pomoc psychologów, terapeutów i lekarzy psychiatrów.

Opracowanie: mgr Ewa Góralczyk

[1] Julia Soszyńska Samookaleczenia – Rany samotności, www.psychotekst.pl